Blog > Komentarze do wpisu

Na dzień przed porodem

Czas nadrobić zaległości :D We wtorek 26/03/13 z samego rana pojechaliśmy do szpitala ze skierowaniem. Poszliśmy na izbę przyjęć, a tam zostaliśmy poinformowani, że nie wiadomo czy mnie przyjmą, bo mieli tylko jedno wolne miejsce. W sumie to się ucieszyłam, bo w środku byłam niesamowicie przestraszona wszystkim, co miało się wydarzyć. Sytuacja się szybko rozwiązała. Kobietka zadzwoniła do kogo trzeba by spytać się czy może mnie przyjąć, no i stało się. Zostałam poproszona, żeby się przebrać. Poszliśmy razem, mój Kochany pomógł mi się ogarnąć i zaniósł niepotrzebne rzeczy do samochodu. W tym czasie już szłam na oddział patologii ciąży. Tam właśnie spędziłam pierwszą noc.

Gdy już tam trafiłam to konkretnie się za mnie zabrali. Od razu zrobiono wywiad dotyczący ciąży, USG i badanie ginekologiczne. Usg wykazywało, że mała ma 3690, co mnie trochę pocieszyło, bo myślałam, że może mieć nawet z 4,5 kg. Wszystko było w porządku, prócz jednej rzeczy. Zauważono małowodzie, co na 41 tydzień ciąży jest dość powszechne. No i ku mojemu zaskoczeniu badanie ginekologiczne wykazało, że mam już 1 cm rozwarcia i powoli odchodzący czop śluzowy.

Około godziny 13, czyli krótko po obiedzie (ohydnym), na który się załapałam, zostałam poproszona na KTG, a tam od razu podłączono mnie pod oksytocynę na 4 godziny. Dostałam dwie dawki po 80 ml, czyli razem 160. Miałam lekkie skurcze, niektóre były silniejsze, ale ogólnie wszystko przebiegało równomiernie. Po odłączeniu od aparatury cały czas miałam skurcze, ale nie były one mocne.

W nocy z 26/03/13 na 27/03/13 zaczynał się powoli prawdziwy Meksyk. Spałam może z godzinkę, bo przez resztę czasu odczuwałam skurcze i bałam się zasnąć. Z resztą ból wydawał mi się na tyle silny, że nie wiedziałam, co będzie dalej i czy będzie coraz intensywniejszy.  

CDN… ;)



wtorek, 02 kwietnia 2013, izba27

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/04/03 11:42:56
pewnie był coraz intensywniejszy ;)
-
2013/04/03 15:54:34
Chciałabym Kochana, żeby tylko na intensywności się skończyło, ale było to trochę bardziej skomplikowane. Na szczęście jesteśmy całe i zdrowe w domku :D
-
2013/04/03 19:11:55
Ja miałam tak samo :(
-
2013/04/03 20:19:28
To wiesz doskonale, co czułam... Wywoływanie porodu nie jest miłe. Mówią, że poród wywoływany gorzej się znosi od normalnego. Chociaż sama nie wiem. Na razie mam za sobą wywoływany