wtorek, 29 kwietnia 2014

Walczę o zdrową, zgrabną, smukłą i kobiecą sylwetkę. Będą już ponad 4 miesiące, jak ćwiczę skalpel. Od ostatniego wpisu moje ciało znowu lepiej wygląda. Na pewno jestem smuklejsza, nogi są jeszcze zgrabniejsze, ciało jędrniejsze, cellulit bardzo słabo widoczny a samopoczucie dużo lepsze, szczególnie po ćwiczeniach.

Jak już zaczęłam pisać o tym nieszczęsnym cellulicie, to już dokończę. Jeszcze w grudniu 2013 roku moje nogi były oblane tkanką tłuszczową, co oczywiście nie wyglądało dobrze. Teraz jest 100 razy lepiej, chociaż cały czas nie jestem wystarczająco zadowolona, bo walczę o to, by moje uda przestały się stykać, żeby była tzw. przerwa pomiędzy nimi. Czy walczę wystarczająco wytrwale? Hm, no niestety nie, bo czasami pozwalam sobie  na kawałek ciasta czy czekolady. Co nie oznacza, że nie odżywiam się racjonalnie. Staram się jeść w taki sam sposób, w jaki będę jadła, gdy osiągnę mój wymarzony wygląd. Powiem Wam, że nie będę chciała zrezygnować z ćwiczeń, chociażby z tego względu, że poprawiają mój nastrój.

Staram się nie przejadać, ale i to się zdarza. Kiedyś przeczytałam, że od stołu należy odejść niedojedzonym - na pół głodnym. Na pewno dużo w tym racji, bo do naszego mózgu wiadomość o tym, że mamy pełny żołądek, dociera około 20 minut po posiłku.

Pewnie jesteście ciekawe efektów? Gdy zamieszczałam pierwszy wpis na ten temat, tych centymetrów było trochę więcej. Zauważyłam, że teraz schodzą wolniej, co jest naturalne, bo im bliżej upragnionego wyglądu, tym ciężej to idzie. Wtedy pocieszam się, że po każdych ćwiczeniach poprawia się także sprężystość mojej skóry. Ach, no i pupa podniosła się pięknie. Ogólnie same plusy.

Moje stracone centymetry od 18.12.2013 roku do 18.04.2014 roku:

  • brzuch poniżej pępka -17cm,
  • biodra -8,5cm,
  • udo -5cm,
  • biceps -3,5cm,
  • waga -5,85kg.

Dodam, że od 18 grudnia do 18 kwietnia, skalpel Ewy Chodakowskiej zrobiłam 110 razy.

Jestem bardzo zadowolona. Chociaż przyznam, kiedyś myślałam, że centymetry będą spadały dużo szybciej. Dobrze jest, jak jest, ważne, że widać postępy.

 

 



wtorek, 22 kwietnia 2014
niedziela, 20 kwietnia 2014
sobota, 19 kwietnia 2014

Mamy nową spacerówkę. Martusia i tak woli ją pchać niż w niej siedzieć ;) 

A tutaj jeden z motyli, który towarzyszył nam podczas spaceru :)

środa, 09 kwietnia 2014

Kochani, rozglądamy się za spacerówką i liczę na Wasze rady. Za jakiś czas znowu wybieramy się w podróż do Babci i chcemy kupić lekką, wygodną spacerówkę, która amortyzuje jazdę po nierównych powierzchniach. Zależy nam, żeby była stabilna, wygodna i posiadała wszelkie możliwe zalety z wygodnym składaniem włącznie. Przede wszystkim kupujemy ją z myślą o podróży, bo ta, którą mamy teraz, a która jest wielofunkcyjna, bo była też gondolą, w podróży pociągiem się nie sprawdziła. Klamot i tyle. Cena oczywiście też nie jest tutaj bez znaczenia ;)

Jeśli macie jakieś propozycje (marka, model, typ) to nie wahajcie się o nich napisać!

wtorek, 08 kwietnia 2014

Wczoraj, czyli 7.04.2014 roku, nasza Martusia postawiła swoje pierwsze zupełnie samodzielne kroki! Najpierw jeden a kilka godzin później aż trzy kroczki. Czekamy na więcej ;)

A tak pomagała mi w ogrodzie ;)


piątek, 04 kwietnia 2014

Sami wiecie, że ostatnio zastanawiałam się czy nie odstawić Marty od piersi. W końcu ma już roczek, więc nie zrobię jej tym żadnej krzywdy. Około 2 tygodnie temu wujek Marty się rozchorował, później mój mąż, na końcu i mnie trochę zaatakowało przeziębienie, ale skończyło się na drapaniu w gardle i kilku kichnięciach. Czego by nie pisać to bakterie szalały w powietrzu. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu Martusia się nie rozchorowała. Myślę, że w dużej mierze to zasługa tego, że cały czas ją karmię. Oczywiście jest to zaledwie kilka razy na dobę, ale zawsze. Oby tak dalej! Dlatego poczekam z odstawieniem jej od piersi.

Znalazłam ciekawy artykuł na ten właśnie temat http://parenting.pl/portal/do-kiedy-karmic-piersia