wtorek, 02 września 2014

Część z Was pomyśli "no zwariowała", ale powiem Wam, że mój mąż sam kiedyś powiedział, że "może to trochę za wcześnie". Jak widzicie bardzo się tym nie przejęłam. Dzisiaj razem cieszymy się z jej ogromnych postępów. ;)

W połowie czerwca kupiłam Martusi tablicę dwustronną i literki magnetyczne. Martusia miała wtedy skończone 14,5 miesiąca.


Literki zadomowiły się na naszej lodówce a Martusia od samego początku zaczęła się nimi bawić i przenosić z lodówki na tablicę. Zaczęła przynosić nam literki, a my uczyliśmy ją je wymawiać. Do tej pory tak robimy. Myślę, że zna już spokojnie połowę alfabetu. Sama teraz podchodzi, pokazuje literkę i chwali się, że wie, jak się ona nazywa. Ma z tego ogromną frajdę! :)  

Jestem z niej bardzo dumna. Wiecie, ona ma skończone 17 miesięcy i  sama wczoraj przeliterowała słowo "Gucio", które pokazałam jej na książce. Śmieszne jest to, że nie potrafi jeszcze dobrze wymówić tego słowa, bo mówi "Gogo", zamiast Gucio, ale potrafi je przeliterować!

Kasiu, jeszcze raz dziękuję za książeczki!

Myślę, że na naukę nigdy nie jest zbyt wcześnie, tym bardziej jeśli jest w formie zabawy.

piątek, 22 sierpnia 2014

Mam je od kilku miesięcy i jestem z nich bardzo zadowolona. Polecam wszystkim, którzy chcą wzmocnić, ujędrnić i wyszczuplić ramiona, ale też zadbać o mięśnie klatki piersiowej.  

czwartek, 21 sierpnia 2014

W moim rodzinnym domu nikt nie wiedział czym jest zdrowe odżywianie i zdrowy tryb życia. Sama musiałam się tego nauczyć i cały czas się uczę. Szkoda, że nie miałam w otoczeniu żadnych wzorców, bo na pewno byłoby mi łatwiej, gdybym wyniosła prawidłowe nawyki żywieniowe z domu. U nas po prostu jadło się byle co.  

Tak trudno jest zmienić swój tok myślenia, przestawić się, odmówić sobie czegoś, powiedzieć nie. Nie, nie zjem tego cukierka, wafelka czy chipsów. Czasami wydawało mi się to niemożliwe, szczególnie, gdy żyłam w biegu i nie potrafiłam znaleźć chwili dla siebie. Myślę, że te niezdrowe rzeczy rekompensowały mi ten niedostatek czasu. Nie miałam też pojęcia, że przepyszne rzeczy nie muszą być słodkie czy tłuste. Dopiero teraz wiem, że pyszne śniadanie może składać się z jogurtu naturalnego, banana, musli, bakalii czy łyżeczki miodu. Wszystko dobrze smakuje, rewelacyjnie wygląda i przede wszystkim jest zdrowe.

Sama uwielbiam piec, przyrządzać coś, ale do zupełnego minimum zaczęłam ograniczać cukier i sól. Teraz w kuchni zupełnie niezastąpione stały się dla mnie świeże zioła!   

Wiecie, nigdy też nie zwracałam jakoś szczególnie uwagi na sylwetki ludzi. Teraz się im przyglądam i mam nieodparte wrażenie, że duża część z nich tak, jak ja kiedyś, nie ma pojęcia, czym jest zdrowy tryb życia. Nie rozumieją i nie dziwię im się, ja też nie rozumiałam.

Jakie to wspaniałe uczucie, gdy człowiek zaczyna akceptować siebie, swoje ciało! Cały czas zmieniam swój wygląd, ćwiczę, no i jem, jem z przyjemnością i bez wyrzutów sumienia. 

Od tego powinnam zacząć, ale na tym zakończę - lubię jeść, więc ćwiczę i staram się zdrowo odżywiać.



wtorek, 19 sierpnia 2014

A tymczasem u nas ciacho.  ;)

środa, 13 sierpnia 2014

Wiedzieliście o tym? ;)

piątek, 08 sierpnia 2014

Kochani, dzisiaj wybrałyśmy się z Martusią na spacer do lasu. Było pięknie! Po tych lekach jestem bardzo osłabiona i nie mogłam dźwigać córci, ale zrobiłam za to sporo fajnych zdjęć. Poniżej kilka z nich. 

 

czwartek, 07 sierpnia 2014

Byłam wczoraj znowu u laryngologa. Tym razem Pani dr przepisała mi antybiotyk doustny, bo stan zapalny rozwinął się, a antybiotyk miejscowy w kropelkach nie pomagał. Przyznała, że nie chciała zapisać mi od razu antybiotyku, ale teraz już musi. Powiem Wam, że wczoraj czułam się fatalnie. Ból obezwładniał całe moje ciało.

To taki ból, jak nieustające rwanie zęba. Do tego objawu dochodzi ból ciała dookoła ucha, a w samym środku kłucie, swędzenie, łaskotanie i rwanie. Dzisiaj i wczoraj w nocy brałam tabletki przeciwbólowe, żeby móc zasnąć.

Ogólnie biorę mnóstwo leków. Ja, wróg jakichkolwiek leków. Najpierw biorę antybiotyk doustnie dwa razy dziennie, gdzieś godzinę po nim - lek osłonowy, w międzyczasie krople do ucha i jak bardzo boli to coś przeciwbólowego. Nieźle, co?

Zastanawiam się, jak doszło do zapalenia, ale myślę, że bardzo dużo rzeczy zebrało się w całość. Pamiętacie, jak pisałam, że pojechaliśmy na wakacje do Kocierza? Jeśli nie to tutaj jest wpis na ten temat. Wcześniej byłam przeziębiona. Myślę, że to może mieć duży związek z moją chorobą, bo organizm był osłabiony. Na basenie w Kocierzu woda nie była chlorowana, co też może być istotne. Taka sytuacja na pewno sprzyja rozwojowi wielu bakterii. Już tam ucho zaczęło mi się zatykać. Gdy przyjechaliśmy do domu to bardzo często chodziliśmy na basen. Ucho dalej się zatykało, a ja niepotrzebnie zaczęłam przy nim grzebać, no i nieszczęście gotowe.

Dzisiaj jakby czuję się lepiej, ale mój stan cały czas jest bardzo daleki od ideału. Myślę, że czas na coś przeciwbólowego, bo ból zaczyna narastać i robi się nie do zniesienia.



wtorek, 05 sierpnia 2014

Od jakiegoś czasu chodzimy bardzo często na basen. Za każdym razem z basenu wychodziłam z zatkanym uchem. Gdzieś od tygodnia było zatkane na dobre. Poszłam po skierowanie w ubiegły piątek i już wczoraj udało mi się dostać do laryngologa. Początkowo wszyscy myśleli, że w uchu nagromadziła się woskowina. Niestety tak nie było. Niestety, bo tak by mi przepłukali i po sprawie. Okazało się, że złuszcza mi się skóra w uchu, która doprowadziła do jego zatkania. Po tych wczorajszych płukankach mogę już normalnie słyszeć, ale to jeszcze nie jest to. Pani dr powiedziała, że mam lekkie zapalenie ucha, ale sama już nie wiem czy takie lekkie. Wczoraj dostałam receptę na krople do uszu o nazwie dicortineff. Dzisiaj obudziłam się ze obolałym uchem. Myślę, że tak nie  powinno być. Do tego doszło swędzenie, kłucie i ten dziwny miejscowy ból ucha podczas ruszania szczęką. Nie jest to bardzo uciążliwe, ale występuje. Udało mi się zarejestrować jutro na prywatną wizytę. Ech, mówię Wam, szkoda słów. :(

niedziela, 27 lipca 2014

Kochani, ostatnio przeczytałam bardzo smutny list pewnej młodej dziewczyny, znajdziecie go tutaj. List dotyczy ciężkiego dzieciństwa, błędów rodziców, choroby psychicznej, depresji, załamania i wszystkiego, co za tym idzie. Dziewczyna ma problem z odżywianiem, odpowiednią dietą i przede wszystkim z własną psychiką. Została znieważona, upodlona i zdeptana przez otoczenie, przez co sama doprowadziła się do takiego stanu, z którego ciężko wyjść.  

Jej rodzice popełnili bardzo dużo błędów wychowawczych, co miało istotny wpływ na dalsze życie.

Nie bij dziecka, nie wyśmiewaj go i nie obrażaj. Niezależnie czy to Twoje dziecko czy nie, nie masz prawa go krzywdzić. Myślę, że to absolutna podstawa tego, by dziecko wyrosło na silnego, ambitnego i znającego własną wartość człowieka. Dlatego warto mieć dobry kontakt z własnym dzieckiem, żeby mówiło nam, kiedy inni rówieśnicy je znieważają – to ważne by w porę zareagować.  

W głębi duszy mam głęboką nadzieję, że ta młoda kobieta wyjdzie na prostą i dobrze ułoży sobie resztę życia.

 

 



środa, 23 lipca 2014

Ręce mi opadają, bo tyle zła dzieje się na świecie, a większość ma to - nazwijmy - w nosie. Puki ludziom nie umierają bliscy to zupełnie nic ich nie interesuje. Dzisiaj ktoś mi napisał, że nikogo nie interesuje Gaza ani Ukraina. Ignorancja, głupota, jak zwał, tak zwał, ale wbrew pozorom jest błogosławieństwem.

23:19, izba27 , News
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33