Narodziny

wtorek, 23 kwietnia 2013
poniedziałek, 08 kwietnia 2013
sobota, 06 kwietnia 2013

Gdy nasza córeczka przyszła na świat, wszystko zapowiadało, że najgorsze mam już za sobą. Ależ skąd!!! Przecież nie mogło być tak pięknie.

piątek, 05 kwietnia 2013

Jak już pisałam, nasze dziecko traciło tętno, a u mnie rozwarcie nie postępowało. Dlatego lekarz, który obserwował poród, spytał się czy zgadzam się na cesarskie cięcie. Zgodziłam się dla dobra małej i siebie samej. Już nie miałam siły, a w takim tempie to nie wiadomo ile godzin bym się męczyła. Zrozumiałam to, gdy później na moją salę trafiła dziewczyna, która męczyła się 5 godzin i poród też skończył się cesarką.

czwartek, 04 kwietnia 2013

Dotarliśmy na salę porodową, na której przywitała nas przesympatyczna położna. Zostałam podłączona pod KTG. Skurcze, jak to skurcze, czyste okropieństwo, chociaż same w sobie nie były takie złe. Miałam okropne bóle kręgosłupa, z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Najbardziej dokuczliwy był jednostajny ból w odcinku lędźwiowym, który obezwładniał całe moje ciało.

środa, 03 kwietnia 2013

Muszę Wam napisać, że dzień porodu i jego wywoływanie to był koszmar. Koszmar to naprawdę odpowiednie słowo, ale na szczęście mam to już za sobą. Pewnie uznacie, że przesadzam, ale tak to właśnie wspominam i nie tylko ja, bo byliśmy tam razem i oboje mamy takie samo zdanie.

wtorek, 02 kwietnia 2013

Czas nadrobić zaległości :D We wtorek 26/03/13 z samego rana pojechaliśmy do szpitala ze skierowaniem. Poszliśmy na izbę przyjęć, a tam zostaliśmy poinformowani, że nie wiadomo czy mnie przyjmą, bo mieli tylko jedno wolne miejsce. W sumie to się ucieszyłam, bo w środku byłam niesamowicie przestraszona wszystkim, co miało się wydarzyć. Sytuacja się szybko rozwiązała. Kobietka zadzwoniła do kogo trzeba by spytać się czy może mnie przyjąć, no i stało się. Zostałam poproszona, żeby się przebrać. Poszliśmy razem, mój Kochany pomógł mi się ogarnąć i zaniósł niepotrzebne rzeczy do samochodu. W tym czasie już szłam na oddział patologii ciąży. Tam właśnie spędziłam pierwszą noc.

niedziela, 31 marca 2013

Jestem wykończona, dlatego dzisiaj dużo nie napiszę. Poniżej zdjęcie naszej Martusi. Urodziła się 27.03.2013 o godzinie 23:19 z wagą 3800 i 60 cm długości.